Internet trzeciej generacji. Nadchodzi wielkimi krokami, choć jego poprzednik, Web 2.0, dopiero co na stałe trafił pod polskie strzechy. Było to wejście smoka, bo trudno sobie dziś wyobrazić życie w sieci bez YouTube czy Fotka.pl.
? Autorzy przygotowują serwis, lecz jądrem jego funkcjonowania są użytkownicy dostarczający zawartość, na przykład zdjęcia, pliki wideo czy linki do ciekawych stron, a także tworzący społeczność, która zaczyna ze sobą współpracować oraz żyć ?własnym życiem? ? tłumaczy Piotr Krawiec, były menedżer ds. promocji i PR Onetu, wcześniej dyrektor marketingu portalu Money.pl, obecnie skupiający się na własnym projekcie Elefanta.pl.
To pionierski w Polsce serwis z gatunku social bookmarking, na którym użytkownik dzieli się swoimi ulubionymi miejscami w internecie i otrzymuje rekomendacje od innych. Elefantę wyróżnia bliska integracja z przeglądarką. Dzięki temu można dodawać do niej swoje ulubione strony, w ogóle na nią nie wchodząc.
Skąd się wziął szum wokół Web2.0?
? Sama koncepcja nie jest nowością ? mówi Łukasz Wejchert, prezes
Onet.pl, największego polskiego portalu.
Zakładany siedem lat temu Tenbit również zmuszał użytkownika do interakcji, a wokół Republiki WWW tworzyła się społeczność. Dopiero w 2004 r. zaczęto nazywać rzecz po imieniu. Sztandarowe serwisy reprezentujące ten nurt na świecie to YouTube, LinkedIn i MySpace, zaś w Polsce ? Grono.net, FilmWeb, GoldenLine czy Fotka.pl. Nie brakowało proroków twierdzących, że Web 2.0 będzie nową bańką internetową i pęknie z hukiem. Według obliczeń Forrester Research, firmy związane z internetem drugiej generacji miały w 2006 r. łącznie 700 mln dol. zysku, dwa razy więcej niż rok wcześniej. W roku 2007 dynamika ma być jeszcze większa.
A w Polsce? Konto na Nasza-klasa.pl ma co czwarty internauta, a Fotka.pl odwiedza miesięcznie 2,5 mln ludzi.
? Bańka nie pęknie, gdyż nie ma co pękać ? uspokaja Grzegorz Błażewicz, prezes Interii.
? Web 2.0 to tylko marketingowe określenie naturalnie ewoluujących cech sieci, za którym stoi idea zmiany akcentów ? to internauci, a nie administratorzy są dostarczycielami treści. Dzisiaj każdy, kto nie chce technologicznie odstawać od innych, musi wykorzystywać elementy Web 2.0, ponieważ użytkownicy się do nich przyzwyczaili.
Niemniej upadki są nieuniknione. Doba ma tylko 24 godziny i internauta nie jest w stanie należeć do wszystkich społeczności. Ten, kto nie będzie potrafił go zatrzymać, zbankrutuje.
? Przetrwają tylko te serwisy, które przedstawiają oryginalne, unikatowe
i wysoce wyspecjalizowane elementy ? przewiduje Grzegorz Błażewicz.
Założona siedem lat temu przez Rafała Agnieszczaka Fotka.pl uważana jest za największy biznesowy sukces Web 2.0 w naszym kraju.
? Agnieszczak ma długofalową strategię biznesową, jest przedsiębiorcą okrzepłym w realiach internetu ? komplementuje 27-letniego absolwenta SGH Łukasz Wejchert. W roku 2007 Fotka.pl ma mieć prawie 5 mln zł przychodu i 2,5 do 3 mln zł zysku netto, podczas gdy dwa lata temu przychód nie przekroczył pół miliona złotych. Właścicielami serwisu są założyciele.
? Propozycji od inwestorów było wiele, lecz Fotka.pl zarabia na siebie,
a my mamy jeszcze sporo pomysłów do zrealizowania ? tłumaczy Agnieszczak, nie chcąc zdradzić, jak wysokie kwoty oferowano jemu i Andrzejowi Ciesielskiemu, wspólnikowi.
Giełda wycenia portal Interia.pl i komunikator Gadu-Gadu na poziomie około
55 ? 60 razy zysk. Gdyby Fotkę policzyć podobnie, jej wartość wyniesie nawet
200 mln złotych.
Od kilku miesięcy furorę w polskim internecie robi Nasza-klasa.pl. Witrynę umożliwiającą odnalezienie w prosty sposób znajomych ze szkoły założyli wrocławscy studenci z Maciejem Popowiczem na czele. Strona wystartowała jesienią 2006 r., po dziewięciu miesiącach za 20 proc. udziałów niemiecki fundusz European Founders zapłacił blisko 3 mln złotych. Według obliczeń Bartka Raciborskiego, prowadzącego blog Przystanek Web, Nasza-klasa.pl pozyskała pierwszy milion użytkowników w 340 dni, drugi w 34 dni, a trzeci ? w 13. Pojawiają się już jednak głosy, że przedsięwzięcie biznesowo przerosło założycieli.
? Społeczność Naszej-klasy.pl to sztuczny twór, odwzorowuje sieć kontaktów z przeszłości ? twierdzi Bartek Raciborski. ? Z ludźmi, z którymi chodziliśmy do szkoły kilkanaście lat temu lub dawniej, teraz nic nas nie łączy.
Arkadiusz Pernal, członek zarządu spółki Nasza Klasa zapewnia, że pomysłów na dalszy rozwój nie brakuje.
? Chcemy dodawać nowe funkcje, które pozwolą zatrzymać użytkowników dłużej niż do momentu znalezienia wszystkich znajomych z klasy ? mówi.
Twórcy strony wierzą, że nie znudzi się ona użytkownikom.
? Ci, którzy zakładali konto rok temu, nadal są aktywni, a to pokazuje, że koncepcja nie jest wcale taka krótkoterminowa ? przekonuje Pernal.
Nie chce jednak zdradzić żadnych szczegółowych planów wobec strony.
? Doskonale zdaję sobie sprawę, iż cykl życia takiego produktu jak Web 2.0 jest krótki, że w obecnej formie mamy jeszcze trzy, góra cztery lata ? zauważa trzeźwo Rafał Agnieszczak. ? Dlatego nie będziemy spoczywać na laurach.
300-proc. Roczne wzrosty przychodów siedmioletniej Fotki robią wrażenie. Jak to możliwe po takim czasie?
? Sprawa jest prosta ? wyjaśnia Agnieszczak. ? Dopiero od niedawna Polacy mają swobodny dostęp do szerokopasmowego, nielimitowanego łącza internetowego, a tylko za jego pośrednictwem korzystanie z tego typu rozrywki w sieci ma sens.
? Trudno wyobrazić sobie oglądanie teledysków na YouTube, korzystając z tradycyjnego modemu ? potwierdza Łukasz Wejchert.
Większa mobilność jest kolejnym ? po szerokopasmowym dostępie ? etapem rozwoju sieci. Najnowsze telefony komórkowe wyposażone w specjalną wersję przeglądarki internetowej i duży kolorowy ekran świetnie nadają się do surfowania w miejscach, gdzie niemożliwe jest korzystanie z laptopa.Ułatwiają to coraz częściej także same portale. W październiku 2006 r. Onet uruchomił pod adresem lajt.onet.pl okrojoną wersję swojego serwisu, przeznaczoną właśnie dla telefonów komórkowych. Wkrótce jego rywale skopiowali ten pomysł i stworzyli Gazeta.mobi, Mobinteria.pl oraz Mini.wp.pl.
Według Łukasza Wejcherta, oderwanie internetu od ekranu komputera to jedna z istotniejszych cech nadchodzącego wielkimi krokami Web 3.0. Choć nikt jeszcze oficjalnie tego nie ogłosił, wielu ludzi z branży już o tym mówi.
? Web 2.0 dostał małej zadyszki i coraz częściej mówi się o potrzebie zmiany cyferki ? twierdzi Artur Kurasiński, znana postać w polskim internecie i właściciel firmy Revolver Interactive, zajmującej się konsultingiem przedsiębiorstw z branży nowych mediów (między innymi apteka internetowa Apteo.pl, społecznościowy serwis kulturalny NaKanapie.pl, gra Spellarena.com).
? Po kolejnej odsłonie spodziewam się, że rozwiąże problemy otwartości różnych platform i sieci społecznych, umożliwi wprowadzenie ujednoliconego sposobu identyfikacji użytkowników, pomoże w rozwoju oraz standaryzacji narzędzi, a także odłączy część sieci od kabla komputera.
Przykładem rodzimego, mogącego się ubiegać o miano co najmniej serwisu Web 2.5, jest uruchomiony przez o2.pl serwis Pinger.pl.
? To nasza wersja miniblogu, pozwalająca na łatwą publikację krótkich treści ? wyjaśnia Michał Brański, członek zarządu o2.pl, portalu, którego dziełem są takie hity Web 2.0 jak Wrzuta.pl.
? Notki na Pinger.pl można dodawać zarówno za pomocą przeglądarki, jak i komunikatora Tlen. Wkrótce dojdzie do tego SMS, a docelowo i MMS.
Swoją wizję rozwoju internetowej firmy ma oczywiście i Rafał Agnieszczak.
Niedawno do grupy Fotka.pl dokupiono serwis Emuzyka.pl. Tyle że nie chodzi o ?zwyczajne? zarabianie na sprzedaży muzyki, ale o integrację z telefonią komórkową, ponieważ firma Agnieszczaka ma ambicje zostać wirtualnym operatorem (MVNO, czyli mobile virtual network operator).
? Chcemy zaoferować aparaty telefoniczne pod własną marką, jednak nie zamierzamy niczego subsydiować, nie chcemy walczyć cenami, ale usługami ? zapowiada twórca Fotki.
Sukces ma przynieść ścisła integracja komórki z witrynami Fotka.pl oraz Emuzyka.pl i pocztą zbudowaną na bazie Gmaila, który jest uważany za najlepszy obecnie system pocztowy, stworzony przez Google. Wysyłanie zdjęć zrobionych telefonem na bloga już było, sprawdzanie poczty w telefonie także, ściąganie muzyki również. Lecz nikt nie zrobił jeszcze tego razem i tak bardzo zintegrowanego z telefonem. Według Agnieszczaka właśnie takich możliwości oczekują użytkownicy:
? Dlaczego sprzedaż muzyki przez telefon nie jest popularna? Ponieważ jest skomplikowana. Trzeba wejść na odpowiednią stronę, naklikać się, przejść przez niełatwy system płatności, a na końcu przegrać muzykę z komputera do odtwarzacza MP3. Chcemy to uprościć do minimum ? zapewnia i dodaje, że zamierza skupić się na najpopularniejszych przebojach, dlatego że to właśnie ich poszukują odbiorcy.
? Nie bawimy się we wchodzenie w nisze rynkowe ? mówi kategorycznie Rafał Agnieszczak. ? To, co robimy, ma mieć jak największy zasięg, a jednocześnie generować jak najniższe koszty.
Wynika z tego, że pomysł na sukces jest taki sam jak w wypadku Fotki. Chodzi o usługi masowe, nieskomplikowane i łatwo dostępne. Na takie atrakcje trzeba jednak jeszcze zaczekać. Agnieszczak ocenia, że MVNO uda się uruchomić nie wcześniej niż w roku 2009:
? Chcemy wszystko dopracować, ale też nie przepłacać ? wyjaśnia.
Skrupulatne obliczanie kosztów to jedna z przyczyn sukcesu Fotki.pl. Nie na darmo w drogiej Warszawie pracują tylko cztery osoby z firmy, reszta jest w biurach w Elblągu i Gliwicach. Poza oszczędnościami strategia ta daje także spokój o kadry w firmie, gdyż w mniejszych miastach nie ma tak dużej rotacji pracowników jak w stolicy.
Mobilność internetu to tylko jedna z dwóch najpopularniejszych koncepcji co do jego przyszłości. Druga mówi o nadaniu mu inteligencji pozwalającej na przykład na zadawanie konkretnych pytań w wyszukiwarce. I tak, zamiast jak do tej pory wpisywać: ?Kazimierz Deyna, bramki, reprezentacja Polski?, zapytamy Google albo jego następcę wprost: ?Ile bramek w reprezentacji Polski zdobył Kazimierz Deyna??.
Google i Yahoo, najwięksi gracze globalnej pajęczyny, dwoją się i troją, by być pierwszym, który posiądzie technologię semantycznego internetu. Lecz niewykluczone, że gigantów wyprzedzi niespodziewanie ktoś mniejszy. Ktoś, kto tak jak kiedyś oni pojawi się niespodziewanie... znikąd.
Zwolennikiem pierwszej koncepcji rozwoju jest Marcin Jagodziński, autor blogów Netto i Zgrzyt, a także Blipa, projektu minibloggingu.
? Web 3.0 nie będzie siecią semantyczną; nie ma co liczyć, że pojawi się w niej inteligentne życie ? uważa Jagodziński. ? Będzie raczej następowała stopniowa likwidacja barier, które ograniczają teraz rozwój internetu.
Sieć trzeciej generacji to nadal trochę wróżenie z fusów, wróćmy więc jeszcze do drugiej, która boryka się z niełatwym problemem braku zaufania ze strony reklamodawców.
? Komunikacja jest skuteczna wtedy, gdy generuje pozytywny transfer wizerunku; nie ma o tym mowy, jeśli nie mamy kontroli nad kontekstem, w jakim widoczny jest komunikat reklamowy ? wyjaśnia Sławomir Kornicki, dyrektor zarządzający domu mediowego Media Contacts.
? Web 2.0 ma nieco anachistyczny charakter ? potwierdza Michał Brański. ?Serwisy takie często powstają w duchu antykomercyjnym, a kiedy ktoś stara się je potem nachalnie komercjalizować, zniechęceni użytkownicy się od nich odwracają. Wynika z tego bolesna dla większości internetowych przedsiębiorców statystyka: 80 ? 90 proc. wartego około 300 mln zł rynku e-reklamy w Polsce zagarnęło kilku największych graczy. Zmiany w podejściu firm do problemu muszą jednak wkrótce nastąpić.
? Kto nie rozumie, że YouTube, Tivo, iPod, nowoczesne konsole do gier czy sieci peer-2-peer są naturalnymi kanałami komunikacji, ten nie ma szans
? puentuje Artur Kurasiński. ? Przegra walkę o nowego konsumenta, i to nie tylko internetowego.
Najbardziej futurystyczne wizje na temat przyszłości sieci mówią o bezpośrednim kontaktowaniu się ludzkiego mózgu z internetem za pomocą na przykład implantów, bez pośrednictwa komputera czy komórki. Tymczasem takie dywagacje zostawmy pisarzom science fiction, a sami sprawdźmy, czy na Nasza-klasa.pl nie zarejestrował się kolejny kolega ze szkolnej ławy.
Marcin Krasoń
Reklama rządzi
Biznes internetowy nakręca reklama, stanowiąca podstawę finansowania serwisów. Na przykład w Interii stanowi 76,6 proc. przychodu (dane za pierwsze
trzy kwartały 2007 roku). Ale Fotka przekonała swoich użytkowników, że warto płacić za niektóre usługi w sieci. Z tak zwanego konta premium korzysta tylko 2 proc. z nich, jednak generuje to prawie 50 proc. przychodu firmy. Druga połowa przypada właśnie na reklamę internetową.
Źródło: netto.blox.pl i prezentacja Marcina Jagodzińskiego ze spotkania miłośników Web 2.0 Bootstrap (VI 2007 r.), obszerne fragmenty z publikacji NowoczesnaFirma, pierwotna publikacja Manager Magazin